W pokoiku na stoliku
W pokoiku na stoliku, stało mleczko i jajeczko
przyszedł kotek, wypił mleczko, a ogonkiem zbił jajeczko
przyszła mama, kotka zbiła a skorupki wyrzuciła
przyszedł tata, kotka schował, a mamusię pocałował.
W takiej wersji pamiętam z dzieciństwa ten wierszyk. Jako tatuś małego Jasia staram się sobie przypominać różne wierszyki, bajeczki i rymowanki. No i tak razu któregoś odtworzyłem sobie głośno z pamięci ten tekst. Potem drugi raz i trzeci. Do tej pory jak to sobie przypominam, przechodzą mnie ciarki…Czwarte recytowanie na głos, jasno pokazało mi coś, czego do tej pory nigdy nie dostrzegałem. Mianowicie fakt że ta rymowanka jest bardzo niepedagogiczna!! Nie mogłem tego wiedzieć i zauważać jako dziecko, ale teraz, kiedy świadomość już bardziej dorosła, światopogląd bardziej dojrzały i pewne doświadczenia zdobyte, widzę to doskonale. Jeśli dziwisz się co to za bzdury Mietek wypisuje, przeczytaj dalej, bo słów wyjaśnienia kilka, autor zamieści.
Gdzie widzę antypedagogiczne przesłanie?
1. przyszła mama kotka zbiła – jestem gorącym przeciwnikiem bicia dzieci, dlatego to takie dla mnie bulwersujące. Wierszyk dla dzieci nie powinien według mojego skromnego zdania zawierać tekstów o przemocy matki w stosunku do dziecka, pomijam już błahy powód bicia kotka…
2. …a skorupki wyrzuciła – kaplica. Sprzątając bałagan jaki zrobił mały kotek, mamusia uczy go złej postawy. Nie ma to nic wspólnego z kształtowaniem u dziecka poczucia odpowiedzialności za swoje czyny. Nie dość że został zbity, to nie miał szansy naprawić swojego błędu, za to zobaczył że jak zrobi bałagan, będzie ktoś (tutaj mamusia) kto to za niego posprząta.
3. przyszedł tata, kotka schował, a mamusię pocałował – to lipa troszkę, jak to się mówi. Lipa z tego względu że miłość rodziców – tutaj pocałunek – powinna być wyeksponowana tak, aby dzieci ja widziały. Dziecko powinno wzrastać w otoczeniu kochającej się rodziny. Kochający się rodzice to dla dziecka poczucie bezpieczeństwa i wzorzec prawidłowych relacji między kobietą i mężczyzną. A tu w rymowance potraktowane jak tabu, chcemy buzi to najpierw dziecko do szafy…
Po co przeprowadzam analizę niewinnego – jak mi się zdawało – tekstu? Ano po to żeby uświadomić Ci – tak jak sobie uświadomiłem – że teksty które czytasz i mówisz dziecku nie zawsze będą wywierać dobry wpływ. Zdrowy rozsądek wskazany przy doborze lektur dla dzieci. Moim zdaniem świetnym rozwiązaniem jest po prostu zapoznać się z danym tekstem, zanim się go dziecku przekaże. Powodzenia mamusie i tatusiowie!











Kwiecień 22nd, 2012 at 15:11
Pani Iwono, dzięki za głos w dyskusji! Zwraca Pani uwagę na temat problematyczny, nad którym dyskusję warto podjąć. I warto ją rozszerzyć, jak Pani proponuje. Wierszyki i bajki dla dzieci to tylko jedna płaszczyzna, trudno się nie zgodzić i racji nie przyznać. Zgadzam się że istnieją o wiele bardziej demoralizujące i mówiąc ogólnie wypaczające zjawiska. jak choćby bezmyślne oglądanie reklam w TV przez dzieci…
Kwiecień 22nd, 2012 at 12:04
Drogi panie Piotrze, myślę, że w pewnym aspekcie ma Pan rację co do oceny wierszyka. Nie mniej jednak ja wyrastałam na tej oraz innych dziecięcych rymowankach, podobnie moi rówieśnicy nie wspominając o siostrze i bracie… Mam wrażenie, iż takie wierszyki nie przynoszą dewastacji i zniszczenia w umyśle malucha. Ja wszak nie jestem psychopatką bijącą kotki czy nie daj Boże dzieci, nie odzieram również nikogo ani niczego ze skóry jak mówi pewna inna rymowanka. Zgadzam się, iż należy uważać aby dziecko nie wchłonęło pewnych tendencj, jednak nie koniecznie musi to być przy okazji wierszyka, ponieważ w dzisiejszym świecie mamy owiele więcej nagminnych przykładów przemocy i innych niesocjalnych zachowań na podstawie, których można dziecku wyjaśnić niestosowność bądź nawet absolutny sprzeciw i napiętnowanie wobec zaistniałych sytuacji.
Pozdrawiam Iwona
Luty 24th, 2012 at 22:09
@Tomi dziękuję za troskę, jestem wzruszony…
Co do okresu dorastania, hmm kilka przykrych spraw pamiętam, ale żeby ogół nazwać trudnym, musiałbym być ogromnym niewdzięcznikiem.
Luty 16th, 2012 at 18:45
autor powyższego rozważania musiał mieć trudny okres dorastania
Kwiecień 20th, 2011 at 14:52
Pointa komentarza bardzo dobra! Faktycznie, jeśli wykorzystać tekst „nie taki jak trzeba” do dyskusji i omówienia pewnych kwestii to może on mieć bardzo dobry wpływ.
Kwiecień 18th, 2011 at 14:42
O tym, że wierszyk to niepedagogiczny dowiedziałam się z ust mojego nieomal sześciolatka. Rymowanka o kotku przyszła mi do głowy z głupia frant – wyrecytowałam Młodemu. Ten popatrzył na mnie oburzony i powiedział, że nikogo nie wolno bić. Swoją drogą najbardziej brutalne w wierszyku wydawało mi się enigmatyczne „kotka chowanie”, ale odbierałam to jako pewną poetykę absurdu.
Co by nie mówić, dobór lektur dla dziecka to rzecz trudna i ważna. Poza dziecięcą klasyką – tą nowszą i tą starszą, często sięgamy po gęsto przetykane makabrą bajki Grimmów czy baśnie ludowe. Przemocy tam pełno, czarno-biały świat rządzi się prawem krwawej ventetty, o prawach kobiet nikt nie słyszał
Czytamy je bo są zawsze punktem wyjścia do dyskusji, metaforą, którą można fajnie omówić. Sądzę, że dyskusja na temat „czy tata zrobił dobrze?” i „jak czuł się kotek?” jest bardziej wydajnym narzędziem wychowawczym niż cenzurowanie tekstu 

lilarouge recently posted..extreme streetart
Kwiecień 18th, 2011 at 14:25
Krzysiu dziękuję za niezwykle cenną wskazówkę. Nie omieszkam o niej poważnie pomyśleć kiedy dorwie mnie jakieś straszne choróbsko. Cóż każdy ma prawo do własnej opinii, ja swoją na temat wierszyka wyraziłem, Ty swoją na mój temat.
Pozdrawiam
Kwiecień 17th, 2011 at 14:24
poprzedni moj komentarz dot. oczywiscie autora powyzszego tekstu.
Kwiecień 17th, 2011 at 14:21
Uwazam, ze autor powinien sie leczyc
Maj 1st, 2010 at 9:59
Bajka z cyklu „bajek zakazanych”: Dziewczynka z zapałkami. Nie znam bardziej dołującej opowiastki. Poza tym, (pełen szacunku dla Pani Majki Jeżowskiej) nie czaje po co śpiewać w wesołej piosence o mamie ze „..i płakała rano dziś”. Sorry, może nie przejawiam wrażliwości społecznej ale ja tego NA SERIO nie rozumiem.
Kwiecień 28th, 2010 at 19:18
Nie jestem zwolenniczką przemocy wobec zwierząt, ale moim zdanie kotek w tym wierszyku jest po prostu kotkiem, takim futerkowym zwierzaczkiem a nie metaforą dziecka.Znam ten wierszyk od dziecka i nigdy nie przypisywałam mu negatywnego ani tym bardziej antypedagogicznego charakteru. Pewnie nauczę go moją małą siostrzenicę:) Nie popadajmy w paranoję z powodu małej rymowanki w czasach gdy telewizja robi dzieciom sieczkę z mózgu.
Kwiecień 27th, 2010 at 0:27
Już nie powiem tutaj o baśniach braci Grimm „dla dzieci”