Ale to już było…
OBSŁUGA KLIENTA
Na temat obsługi klienta już było. Niecały rok temu pojawił się tekst polisz kastomer serwis. Temat prawie wyczerpany, ale…
…ale pojawił się stan denerwacji. Myślałem że przejdzie ale siedzi mi w głowie. Nie sposób się powstrzymać żeby o tym nie napisać. Co jeszcze można w tym temacie dodać? Co tak wkurzyło Mietka – autora tekstu? Biuro obsługi klienta Play? (z której to sieci niedawno zrezygnował) Call center? Nie! Kawałek sera mnie wkurzył. Żeby to jeszcze był jakiś pleśniowy, dojrzewający, nadziewany czymś speszyl, 7 dych za kilo…a to ser zwykły żółty jakiś taki, nazwy nawet nie pamiętam, tak mało charakterystyczna była.
TYLE HAŁASU O SEREK?
Parafrazując autora książki „Wyrośnij ponad przeciwności i zacznij przewodzić” Dział Obsługi Klienta to nie po prostu jeden z działów firmy. Obsługa klienta to ludzie. Ludzie którzy według Anthony’ego „Zapalnika” Thomasa powinni służyć innym. Serdecznie się z nim zgadzam. Często Ci ludzie tworzą wizerunek całego zespołu, oddziału firmy. Przez pryzmat kontaktu z nimi wyrabiamy sobie zdanie – Ty i ja – o całej korporacji. Choć nie jest to do końca operacja logiczna, to tak jest. Kropka. No dobra o co chodzi z tym serkiem?
Większość miejskich blokowisk ma swoje osiedlowe sklepiki. Takie charakterystyczne punkty. Miejsca zbiórek wpisanych w krajobraz każdego osiedla amatorów tanich trunków różnej maści. Miejsca gdzie kupujesz bo blisko, po do późna otwarte, bo wszystko pod ręką. Drożej niż w dużym markecie ale nie ma tych wszystkich pokus. Mega promocji gdzie kupujesz bez sensu szósty słoik kawy, trzecią deskę do prasowania i takie tam niezbędne do życia bajery. Nie uświadczysz pięknej blondynki z dużym tym, no dekoltem, która uśmiecha się zniewalająco częstując Cię mikro kubkiem soku. No głupio nie kupić ze trzech kartonów…Być może kupujesz w osiedlowym bo po prostu lubisz?! Rozumiem. Salonik z pieczywem w sąsiednim bloku odwiedzam nie tylko żeby kupić chleb. Ja po prostu uwielbiam pracującą tam załogę! No ale to nie tam kupiłem ten nieszczęsny serek…
ŁATWO NIE JEST
Wchodzę do sklepu. Kulturalne dzień dobry i uśmiech. Ja znaczy się. Proszę o 10 deko żółtego sera. Pani bez słowa idzie po ser. Rzuca kawałek na wagę i patrzy na mnie wymownie. Słaby z matmy byłem ale wyraźnie widzę prawie 18 deko. Pytam grzecznie czy nie można tego przekroić. Pani lekko już zniecierpliwiona odpowiada że wcale nie łatwo tak trafić w 10 deko. Na moment odjęło mi mowę, ale się pozbierałem. Uśmiech i mówię że zdaję sobie z tego sprawę ale prosiłem o 10. Dobrze przekroję odpowiada (już wścieknięta) pani. Za moment ciska na wagę moje 10 deko sera (udało się, niebywałe udało się!). Resztę z zakupów rzuca mi pani nieelegancko, nie mówiąc nic. Nawet do widzenia czy coś. Cóż, uśmiech dziękuję, do widzenia, miłego dnia życzę. Wychodzę. Mam 10 deko sera i lekkie wyrzuty sumienia że zniszczyłem pani taki piękny dzień.
Może myślisz że robię z igły widły, ale wyobraź sobie siebie na „cepeenie”. Prosisz 20 litrów dziewięćdziesiątkipiątki . Pan wlewa 28. Tłumaczy że to nie łatwo tak trafić w 20…Przykłady można mnożyć.
Jak ktoś u mnie zamawia małego Glistera, to nie daje mu dużego, bo to nie tak łatwo zapamiętać kto co chciał…
C.D.N.?
Mam nadzieję że nie, ale jestem przekonany że Tobie też przytrafiła się jakaś przygoda związana z obsługą Twojej osoby szanownej w roli Klienta występującej. Ulżyj sobie. Napisz o tym!












Luty 10th, 2012 at 10:55
Marek, gdyby ta pani wysiliła się na drobny uśmiech i grzeczne pytanie czy może być 18 deko, wierz mi że powiedziałbym: pewnie!
Sprzedając komuś telefon, również pytam czy życzy sobie od razu dokupić kartę pamięci. Ale nie dorzucam karty sam, doliczając ją do ceny końcowej. To Klient decyduje co chce i ile chce. Identyko z serem, szkoleniem, samochodem, wszystkim.
Nie ma nic złego w dodatkowej sprzedaży, tak jak powiedziałeś tak się robi dodatkowy obrót. Ja sam klientom którzy używają np. dwóch produktów z linii do sprzątania, proponuję trzeci z tej serii. Ale nie na chama
Pozdrawiam.
Luty 10th, 2012 at 1:19
Piotr. W zasadzie to standardowe postępowanie we wszystkich np sieciach stacji paliw
„proponuję batonika”, „a może hot-doga?”, „a może płyn do spryskiwaczy w promocji?” itp itd. To co opisałeś, to też codzienność. Ty zwróciłeś pani uwagę, a dziesięciu innych powie: „ok, może być 18 deko”… i tak się robi dodatkowy obrót 
Pozdrawiam
Luty 4th, 2012 at 17:26
Witam .
Przestałem tłumaczyć dlaczego chcę tyle sera, wędliny czy innego produktu.
Całkowity LUZ,,,,,,,,,,!