Wszystkie Ryśki to fajne chłopy

Jeśli chcesz zapytać co to za tekst to odpowiadam grzecznie niezwykle: nie mam zielonego pojęcia. Takie zdanie usłyszałem kiedyś, od kogoś, i jakoś mi w pamięci siedzi.

Mojego ulubionego Ryśka poznałem 7 lipca 2007 roku. Ja debiutowałem w roli starszego na weselisku przyjaciół, Pan Rysiek odpowiadał za filmowanie imprezy. I jakoś tak wyszło że sympatia do tego gościa do dzisiaj w sercu jest. Bardzo przypadło mi do gustu jego zachowanie. Człowiek na luzie, uśmiechnięty, rozmowny a przy tym ogromnie profesjonalny. Jego kamera była wszędzie gdzie coś się na weselu działo. Miałem wrażenie że gość się rozdwaja – z jednej strony obowiązki kamerzysty wypełniał na 100%, z drugiej miał czas na pogadanie z biesiadnikami, czy branżowe rozmowy z fotografem. Jest przykładem symbiozy profesjonalizmu i naturalnego luzu. Kropką nad i było dvd z imprezy które ostatecznie zbudowało dobre imię Ryśka w moich oczach. Z czystym sumieniem polecam Jego usługi, na moim weselu z resztą Pan Rysiek sprawdził się doskonale! Filmował również wesele Krzyśka i Eweliny – siostry mojej żoneczki tydzień temu, a 7 sierpnia nakręci weselisko znajomych: Piotra i Gosi. Nudzi Cię już wychwalanie Ryszarda i jego usług? Przejdę zatem do meritum.

Rysiek zrobił bardzo dobre wrażenie, pokazał że jest świetny w tym co robi. Oprócz mnie na weselu było ze 200 osób. Niech połowa z nich poleci Ryśka 2 parom. Policz ile gwarantowanych weekendów w pracy ma Rysiek! Pomyśl co by było gdyby 7 lipca 2007 roku Rysiek zrobił słabe wrażenie. Gdyby był mrukiem, nie uśmiechałby się, słabo obsłużył filmowo imprezę? Co by było gdyby ludzie zapamiętali Go jako „cienkiego Bolka” i gdyby nikt nie polecił Go swoim znajomym planującym wesele? Nie dość że nie nagraliby mu żadnych imprez, to jeszcze byłby odradzany! A to coś jak samobójstwo w tym fachu.

Tak własnie działa marketing szeptany. Taki kamerzysta robi jak najlepsze wrażenie na imprezie, zachwyceni goście Go polecają innym, i liczba potencjalnych klientów rośnie! Wierzysz lub nie, marketing szeptany działa tak w wielu branżach! Nie mam na myśli jedynie biznesu weselnego, czy MLM którym ja się zajmuję. To się dzieje u Twojego fryzjera, mechanika, instruktora fitness itd. itd.

Jaki wniosek z tej historii? Ano jak drut prosty: zawsze bądź najlepszą wersją siebie samego na jaka Cie stać! Bez wyjątku! Trudne? A i owszem, ale jak wartościowe!!

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Flaker
  • Blip
  • Grono.net
  • Wykop
  • MySpace
  • Blogger.com
  • Google Buzz
  • Kciuk.pl
  • Gwar
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Sfora
  • Mój biznes
  • Dodaj do ulubionych
  • Google Bookmarks
  • email
  • Reddit
  • LinkedIn
  • Poleć
  • del.icio.us
  • Linkologia

Lipiec 16, 2010  Tags: , ,   Posted in: Edukacja i rozwój osobisty

4 Komentarze

  1. ed - Lipiec 16, 2010

    Hej, że Ryśki to fajne chłopaki pochodzi przecież z kultowego „Misia”! I również stamtąd nowa świecka tradycja. Też mam słabość do Ryśków. Do takiego Riedla od liceum. Szkoda, że ludzie odchodzą tak szybko. Cicho tak.

  2. kaktus.. - Lipiec 17, 2010

    :) chyba zmienię imię na „Rysiek” :P

  3. Piotr Mitura - Lipiec 20, 2010

    No kaktus przyznasz rację?! Sam lepiej wiesz niż ja jak temat wygląda od środka. Pozdrawiam.

  4. południca - Lipiec 22, 2010

    a Ty wiesz.. masz rację z tymi ryśkami, popieram

Zostaw komentarz