Co mi to daje? PODCAST 15 MINUT #9

yager-group

No co właśnie mi to daje? Ciekawość Twoją zaraz zaspokoję. Dowiesz się nie tylko co to jest to coś i co mi to daje. W prezencie również podsłuchasz trochę prywaty Stępkowskiego przyjaciela Wojtka mojego. A podsłuchiwać, podglądać to my lubimy, tak czy nie? Lubimy!

Tata zawsze mi powtarzał: ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz. Niekoniecznie mi to do łba w szkole trafiało, za to teraz! I mimo że nie o taką naukę tacie memu się rozchodziło się, ja wiem że wyboru dokonałem najlepszego. Z resztą posłuchaj.

Motywacja. PODCAST 15 MINUT #8

„Łatwo to się nie da zrobić nic” – śpiewa Junior Stress. Trudno się z nim nie zgodzić. Trudno ruszyć czasem zadek do zrobienia czynności najprostszych, co dopiero jakieś wzniosłe sprawy. Co sprawia że niektórym się chce cisnąć pilotem w kąt, wskoczyć w marynarkę i zorganizować spotkanie w interesach. Po pracy rzecz jasna. Co sprawia że zmęczona dziewucha zamiast leżeć i pachnieć, odpoczywać po 8 godzinach ciężkiej pracy, zakłada leginsy, wygodne buty i wychodzi biegać. Dlaczego jednym chce się wstać godzinę wcześniej żeby poczytać, poćwiczyć, pouczyć się hiszpańskiego, albo fotografować wschód słońca?

Źródło obrazka: Flickr (CC License)

Źródło obrazka: Flickr (CC License)

No właśnie. O tym rozmawiamy z Wojtkiem Stępkowskim.

W odcinku udział wzięli:
- Wojciech Stępkowski – twitter: @stepkowski
- Piotr Mitura – twitter: @piotrekmitura

Zapraszamy do posłuchania (czas: 00:16:12) Komentarze mile widziane, wręcz pożądane.
Stay tuned !

Subskrybuj w iTunes |  Subskrybuj 15 min. w RSS | Download

(Gdyby nie uruchomił się player poniżej odśwież stronę, albo zrestartuj przeglądarkę. Gdyby to nie pomogło – ściągnij podcast na dysk i słuchaj w jakości Hi – Fi)

Mix i Mastering: Wojciech Stępkowski

Nie lubisz cebuli?

12754402205_c94e0b9471_z

Źródło obrazka: Flickr (CC License)

Cóż, każdy ma swój gust. Ja lubię. Ale nie o cebuli teraz. Tytuł był tylko po to żeby twoja ręka pokierowała kursor w odpowiednie miejsce i kliknęła. Taka sytuacja.

Jak przełamać lody w rozmowie pisał niedawno mój przyjaciel Wojtek. Wartościowy tekst. Bardzo. Wiem że kawał tam praktyki zawarty i jeszcze autorytet w tej dziedzinie przywołany prima sort. (Jeśli jeszcze nie było Ci dane czytać Lesa Giblina to napisz do mnie jak najszybciej, służę pomocną dłonią). Czytając ten tekst przypomniało mi się spotkanie w ramach Szkoły dla Rodziców i Wychowawców. Tematem były granice. Nie mam zielonego pojęcia czy to co przeczytasz za chwilę, pomoże Ci uświadomić sobie pewne sprawy tak jak mi. Wierzę że tak.

„Każdy człowiek posiada swój system granic.” mówi Ewa Ukleja – pedagog szkolny i właściciel Centrum Edukacji SENSUS. I dobrze. Jeśli się chwilę zastanowisz to uznasz że to konieczne, potrzebne i niezaprzeczalne. Granice każdy swoje ma – trzeba to sobie uświadomić i kropka. Ale jak się to ma do przełamywania lodów w rozmowie i kontaktów z innymi ludźmi. Ano ma. Wiedząc jaki jest Twój system granic, możesz uświadomić sobie swoje ograniczenia i zalety. Co za tym idzie? Ano to, że jako człek bardziej już świadomy – wiesz że istnieją systemy granic, wiesz jaki jest Twój – dochodzisz do wniosku że otaczający Cię ludzie także mają swoje systemy. Znając ich rodzaje i charakterystyczne cechy, zielone światło do rozmowy z drugim człowiekiem staje się jeszcze bardziej zielone! Możesz uniknąć błędów które do tej pory udało Ci się popełnić. Możesz dostrzec niewidzialne do tej pory dla Ciebie słupy graniczne Twojego rozmówcy i pokazać jak bardzo szanujesz wyznaczoną przez nie linię. To da Tobie więcej pewności i dumy, Twojemu rozmówcy pokaże, że ma do czynienia z człowiekiem inteligentnym i taktownym. W innych przypadkach dostrzeżesz że właśnie teraz możesz już zacząć przytulać się z 5 minut temu poznanym człowiekiem – i to akurat sprawi że zyskasz w jego oczach. Możesz, bo zobaczysz że jego granice w tym temacie są otwarte szeroko i tylko czeka na taki spontan. Jasne? Jeszcze nie? Rzućmy okiem jakie to systemy granic istnieją. (Joanna Sakowska – „Szkoła dla rodziców i wychowawców”)

1.Nienaruszony system granic – granice ściśle ustalone, ale z możliwymi przekraczania ich w wyznaczonych miejscach.
2.Brak granic – nie istnieje żaden system granic, możliwość swobodnego przekraczania granic w obie strony.
3.Uszkodzony system granic – granice istnieją, ale w wielu miejscach nie są one szczelne i tam można je swobodnie przekroczyć.
4.Mury zamiast granic – granice na całej długości szczelnie zamknięte, brak możliwości przekraczania granic w obu kierunkach.

Jaśniej? Zapewne. Do pełnego olśnienia polecam zapisać się na Szkołę Dla Rodziców i Wychowawców. Rewelacyjna sprawa. Opisany wyżej temat przegadasz, przećwiczysz, posłuchasz doświadczeń innych i na 120% opuścisz salę jako mądrzejsza, bardziej świadoma osoba. Polecam wbić sobie do głowy książkę wspomnianego wcześniej Lesa Giblina – to ponadczasowy majstersztyk.

No to co? Przyswajamy wiedzę i przełamujemy lody w rozmowach? Powodzenia!

Yager – Strychalski – Amway – Badwater.

Jestem przedsiębiorcą Amway. Na górze mojej (debeściackiej!) linii rekomendacji jest Dexter Yager. Ten sam co to do znudzenia, od kilkudziesięciu lat mówi o marzeniach. Że ważne, że bez nich nic się nie dzieje, żeby mieć kolejne, kolejne, kolejne i nigdy tej maszynki nie zatrzymywać. Nie znasz człowieka? Znajdź, kup, pożycz, jak tam wolisz książkę jego autorstwa: „Nie pozwól nikomu skraść swoich marzeń”. Potem ją przeczytaj. Jak już pochłoniesz treść, kliknij link poniżej i przeczytaj artykuł. Koniecznie zobacz umieszczone tam wideo o Darku Strychalskim. Kilkanaście sekund od 5 minuty oglądaj codziennie.

Materiał o Darku Strychalskim

13687618944_9fa8f86d67_z

To nie jest tak, że temat marzeń jest dla amłejowców i innych networkerów. To nie jest tak że to sekciarskie fanaberie. To nie jest pranie łba. W każdej dziedzinie: nauce, sporcie, kulturze sukcesy osiągają Ci co mają marzenia. Cieszy że to jest oczywiste dla coraz szerszej grupy. Wierzę że hejterzy tematu niebawem przejdą na jasną stronę mocy!

Nie pozwól nikomu skraść swoich marzeń!

Nauczyciel. Nim się jest, nie bywa.

NAUCZYCIEL
Na Wikipedii przeczytasz: „Nauczyciel – osoba posiadająca potwierdzone osobiste predyspozycje i kompetencje poparte odpowiednim wykształceniem wyższym – kierunkowym oraz przygotowaniem pedagogicznym i zawodowym do nauczania formalnego w oświacie.” Autorzy definicji podają źródło: Malinowski T., (1995), Nauczyciel i społeczeństwo, Warszawa.

Nauczyciel

źródło obrazka: Flickr

No dobra, co z tego? Nic w zasadzie. Bo równie dobrze możesz napisać swoją własną definicję słowa nauczyciel. Gdyby tak było – na co liczę – to i tak musisz chociaż skrawek racji przyznać panu Malinowskiemu. Predyspozycje, wykształcenie, przygotowanie. Trudno z tym dyskutować. Tylko czy to wszystko? Temat wyczerpany? Hmmm…

Kilka tygodni temu podczas spotkania Pani Dyrektor z częścią kadry przedszkola w którym pracuję, z ust jednej z nauczycielek padły słowa: „nauczycielem się jest 24h/dobę”. Nie ma najmniejszego znaczenia w jakim kontekście zostało to powiedziane, przez kogo i po co. (No może troszeczkę :P ) Chcąc nie chcąc moja znajoma poruszyła temat o którym można by pisać książki. Prawdopodobnie ktoś się już o to pokusił. Tobie pewnie nie chce się pisać książki, projektować okładki itd. (Swoją drogą dzisiaj to staje się całkiem łatwe) ale nie sądzę że nie zabierzesz głosu w dyskusji. Tu w komentarzach.

Kto to jest nauczyciel? Co to znaczy być nauczycielem? Czy patrzysz na nauczyciela jak na zawód, czy w nieco szerszym zakresie? Kusi mnie żeby odnieść się do relacji między partnerami w biznesie, którym się zajmuję, ale uwaga: powstrzymam się. Sporo czasu autor tego tekstu poświęcił na refleksje nad słowami znajomej z pracy. Nauczycielem się jest 24 godziny na dobę. Ha! Tylko co to właściwie znaczy? Że nauczyciel ma nie palić papierosów? Że ma nie chodzić na imprezy, nie przeklinać, nie wychylać się, ma być „politycznie poprawny”, ma chodzić do kościoła, czy nie? I jakiego? Ma klikać lajki na profilu Biedronia czy Cejrowskiego? Czy może ważniejsze jest żeby mimo okoliczności mówił prawdę? Nawet jeśli wychodzi ona z ust w których tkwi papieros? Ma być idealny, czy ma umieć przyznać się do błędów i słabości?

To pytania na które liczę odpowiesz w komentarzu.

DZIĘKUJĘ

NIE MA TEGO ZŁEGO

Czas jakiś temu znalazłem się w nietypowym dla siebie położeniu. Jak to określił ostatnio Grzegorz Kocimski: odzyskałem wolność na rynku pracy. Z polskiego na nasze: nagle stałem się bezrobotny. Poszukiwania nowego zajęcia wydały 3 owoce. Zwiększenie zaangażowania i działania w biznesie Amway, zatrudnienie na etacie, oraz podjęcie współpracy z Robertem Turskim, szefem firmy Interakcja. I o tym owocu ostatnim słów kilka.

Obraz1TRENER

Tak zdaje się można określić moją rolę, podczas kursu „Szkolenie z podstaw obsługi komputera dla Seniorów”. Osobiście wolę określać ją jako: prowadzący zajęcia, ale o nomenklaturę się tutaj nie rozchodzi. A jak nie wiadomo o co się rozchodzi to wiadomo że o? No! Nie, nie o pieniądze! Wybacz, pudło! O ludzi tutaj chodzi, konkretnie o moich Kursantów, że tak sobie pozwolę nazwać grupę z którą razem pracujemy. Dlaczego o Kursantach czytasz? Powodów jest kilka. Pierwszy to fakt iż obiecałem Mojej Fantastycznej Grupie niespodziankę w Internecie! Taki już z autora tego tekstu internetowy ekshibicjonista troszeczkę, że lubi się dzielić emocjami w sieci. Drugim powodem jest to, że  starając się przekazać wiedzę, nauczyć praktycznych umiejętności i zwyczajnie oswoić moich Podopiecznych z tymi maszyneriami, Internetami, mailami touchpadami, myszami i innymi folderami, sam nauczyłem się bardzo wiele!

WIELKIE DZIĘKUJĘ

Tak moi Kursanci! Nauczyłem się bardzo dużo dzięki naszym ośmiu spotkaniom (mam nadzieję że na bonusowym dziewiątym zaszczycicie mnie Państwo swoją obecnością!). Musicie wiedzieć że straszna ze mnie gaduła (chociaż to już chyba Państwo wiecie hihi), a z Wami musiałem opanować niezwykle cenną umiejętność przygryzania języka. Tak, czasem musiałem go mocno gryźć, żeby zacząć Was słuchać! Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, za wszystkie słodkie cukierki, za rozmowy w kuluarach na przerwach, przed i po zajęciach. Dziękuję bo dzięki naszym spotkaniom praktycznie podniosłem umiejętność zarządzania swoim czasem. Przede wszystkim dziękuję że pokazaliście mi Państwo, że ludzi którym chce się chcieć nie brakuje! Pokazaliście swoją obecnością i pracą na zajęciach, swoimi postępami i zaangażowaniem że nie ma znaczenia wiek, jeśli chce się coś osiągnąć. Wasza postawa jest przykładem. Odbieracie takim jak ja młodziakom (nie ma to jak sobie lat ująć) wymówki!

Powinniście być Państwo z siebie dumni! Ja z Was jestem!!!

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zechcecie Państwo dodać pod wpisem komentarz! Pokażcie swoim rówieśnikom, że komputer to nic strasznego i da się go ujarzmić!

Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia w dalszej pracy z komputerem!