No weź no się pokaż

Zaklinam Cię! Pokaż się!

Źródło obrazka: Flickr (CC License), autor: Lance Neilson

Źródło obrazka: Flickr (CC License), autor: Lance Neilson

Przedsiębiorco! Nie musisz mieć strony internetowej, nie musisz mieć Bóg wie jak wypasionego fanapejdża na Facebooku. Na litość boską, nie musisz się nawet ogłaszać za hajs na różnych panoramach firm!

Nie? No nie!
Ale zostaw gdzieś w necie chociaż numer do siebie! Po pierwsze jest zupełnie nielogiczne prowadzić firmę i się chować, po drugie wkur…zające jest szukanie wrrr.

Może darmowy profil na Google+, albo na Mapach Google? To mało wysiłku, poważnie, a i znajomy z podstawówki Cię namierzy jak będzie zjazd absolwentów, ciotka z Zamościa bo numer może zgubiła, no i kto jeszcze może? No taki dosyć najważniejszy ktoś?! KLIENT Twój potencjalny, albo zdecydowany wręcz, czy inny ktoś zainteresowany Twoim produktem, usługą, współpracą. Uff. Dotarło? Ja bardzo mam wielką nadzieję. Albo jeszcze większą.

Walentynkowa promocja w Edukado

luksfery

6 lutego w firmie EDUKADO Piotr Mitura wystartowała specjalna walentynkowa oferta.

Dlaczego specjalna? Czym się wyróżnia spośród setek dostępnych na rynku walentynkowych akcji? Przedstawiam kilka powodów. Jednocześnie zapraszam na zakupy:

1. Kupujesz od znajomego, kolegi, przyjaciela. Może studiowałaś z nim na jednym czy drugim kierunku, może piłeś z nim wódkę, albo biegłeś obok niego w jakimś ulicznym biegu. Nie wiem. Wiem że go znasz i że możesz mu zaufać.

2. To co ma koleżka w ofercie to setki produktów najwyższej jakości. Nie ma opcji że nie znajdziesz czegoś dla siebie. Wybór ogromny!

3. Gwarancja Satysfakcji. Czyli co? Czyli to że cokolwiek od niego kupisz, z jakiegoś powodu nie spełni Twoich oczekiwań (albo nie trafisz w gust ukochanej połówki) możesz mu oddać i otrzymasz 100% zapłaconej kwoty! Nawet za używany produkt. Kac pozakupowy z Edukado nie istnieje!

4. Korzystasz z fejsbukowej promocji. Bierzesz udział w wydarzeniu – zgarniasz 5% rabatu. Dodatkowe 5% dostajesz po udostępnieniu wydarzenia u siebie. Proste? 10% rabatu w 15 sekund.

5. Mało? Chcesz więcej, szybciej, taniej? As You wish. Jeśli interesują Cię ceny hurtowe, lub jeśli chcesz mieć swój sklep internetowy, dam Ci to! Napisz albo zadzwoń: 503091360, mitura.net@gmail.com

takie Walentynki w Edukado!
Zapraszam.

Przygoda pod prysznicem…

…i na blacie kuchennym? Jeszcze to zaspane spojrzenie rzucone z pogniecionego prześcieradła…mrau…

Dobra nie broń się! Lubisz takie sceny ociekające…kasą? Ha! Jeśli myśli Twoje powędrowały w zupełnie innym kierunku – to dobrze, znak żeś człek zdrów i przy zmysłach. Na co innego Ci okiem rzucić polecam. Krótkie wideo, bardzo jak na moje oko. Ale jakie! Mega dobre!

Amway zmajstrował (jak zwykle) coś niesamowitego. Trafia do wyobraźni. Z resztą, co tu gadać? Zobacz to!

Wymownie opowiada jak działa mechanizm prosumenta na którym opiera się plan marketingowy Amwaya. Szczegółowe informacje otrzymasz kontaktując się z autorem bloga:
Piotr Mitura
503091360
mitura.net@gmail.com

JAK OGLĄDAĆ TV? PODCAST 15 MINUT #26

Dobre pytanie nie jest złe.
No właśnie. Jak oglądać TV? Jak słuchać radia. Czy wierzyć we wszystko co napisano w gazetach? Jak oddzielić ziarno od plew? Można wyrzucić telewizor, z radia zrobić stojak na kwiatki, a z gazety czapkę. Albo…

Jest pytanie jest odpowiedź
Zadałem Wojtkowi pytanie. I cały odcinek próbowaliśmy wspólnie znaleźć odpowiedź. Jak filtrować informacje? Jakie „sito” stosować, jakiej średnicy otwory w nim montować? Którym ziarnom pozwolić kiełkować, które ciąć równo z ziemią. O tym posłuchasz w dzisiejszym odcinku Podcastu 15 MINUT.

info

Temat przyniosło życie.
Miałem okazję brać udział w programie na żywo w TVP Info. Niby nic. Ale zawsze jest jakieś ale. Sprawę o której opowiada materiał trochę znam. I kilka innych dotyczących bohaterki. O jednej już pisałem. Dlatego to co zobaczysz w tym materiale w TVP Info wzbudziło moje emocje i zrodziło temat o którym dzisiaj 15 MINUT. Podobne sytuacje: „Franka żony brat rodzony widział kiedyś plan Amwaya, a poza tym widziałem w necie kilka opinii…” zdarzają się również na płaszczyźnie prowadzenia działalności gospodarczej w branży MLMbranży MLM. Zobacz materiał, posłuchaj podcastu i zostaw komentarz.

Do usłyszenia.

W odcinku udział wzięli:
- Wojciech Stępkowski – twitter: @stepkowski
- Piotr Mitura – twitter: @piotrekmitura

Zapraszamy do posłuchania (czas: 00:14:56) Komentarze mile widziane, wręcz pożądane.
Stay tuned !

Subskrybuj w iTunes |  Subskrybuj 15 min. w RSS | Download

(Gdyby nie uruchomił się player poniżej odśwież stronę, albo zrestartuj przeglądarkę. Gdyby to nie pomogło – ściągnij podcast na dysk i słuchaj w jakości Hi – Fi)

Mix i Mastering: Wojciech Stępkowski

Warto czytać blogi!

Początek sierpnia. Żar z nieba. Wakacyjny flow. Everybody happy! No to wyskoczył. Wyjazd konkretnie. Spontan po „ichniemu”. Bardzo spontan. Przez duże B bardzo. Jednego dnia z planów autobusowego wyjazdu na Roztocze, powstał odjechany plan podbicia Kudowej Zdrój. Można? Można! A jak się nie ma auta? Też można? Można!!! Wystarczy mieć dobrych ludzi wkoło :) Na przykład takich jak Ewelina i Krzysiek. Swoją drogą, jeśli szukasz księgowej, to TYLKO Ewelina. Szczegóły mogłyby Cię zanudzić, zatem w trosce o Twoją psychiczną kondycję: daruję Ci! Koniec końców, ok. 23:30 ruszyła wesoła wycieczka na trip. Cel: Góry Stołowe. Prywatnie: dużo większe WOW u mnie niż Bieszczady czy Tatry. Ale wracamy do tematu Mitura!
Dlaczego blogi czytać warto? No nie tylko dlatego że dobrze robisz mojej próżności. Oj nie tylko! Jednego z pięknych wieczorów w Kudowej, wybraliśmy się na kolację „na miasto”. Po drodze (pieszej wędrówce) ogarniał piszący te słowa Piotruś knajpy i inne szynkwasy w Kudowej, (w smartfonie rzecz jasna) co by się ugościć zacnie, a niedrogo. Oprócz fajowych miejsc na jedzonko, znajdujących się w centrum, Piotruś wpadł na trop czeskiej Hospody…

White satin texture
…oczywistą oczywistością staje się jasny fakt, że początek nici Ariadny znajdował się na blogu. Ludzie. Z tego bloga dowiedział się Piotr, że pod nosem ma rewelacyjne miejsce. Na czerwono mieniące się na mapie kulinarnych lokalnych czeskich miejscówek. I skorzystał z podpowiedzi, a jakże! Hospoda u Papouska dostaje punktów prawie max. Górny pułap fejmu ląduje u autora breakfast-at-tiffanys.blog.pl

Pokłon. Jeśli jeszcze nie wiesz, dlaczego warto czytać blogi, to trudno.
Ja tam czytam :)

Mój kraj taki piękny

Ba! A stolica to o Matko Boska! I wyspać się można. Gdzieniegdzie na trzeźwo, gdzie indziej nie. Dlaczego taki dualizm w podejściu autora? Ano dlatego, że szumnie nazwane „Wilanowskie pokoje gościnne” lekko – no dobra: bardzo mocno – wytrąciły go z równowagi. Żeby było jasne: wpis nie powstał dla potrzeby wymiotowania hejtem. Z dobrego serca powstał. Gdybym ja taki wpis przeczytał wcześniej, to bym się na Rumianej nie pojawił. Także tu się spełnia ratowania świata misja.

wilanowskie

Turysto! Podróżniku!
Przedsiębiorco, studencie, kibicu etc. Spałem tam. 4 piwa w siebie wlać musiałem nim przerażone powieki skleić zdołałem. Ty decyduj czy się piszesz na takie atrakcje. Jakie? Takie:
- brak kostki brukowej/płytki chodnikowej. Niby nic, ale w nocy po piachu zasuwać w garniaku słabo. No chyba że jakaś żarówka by świeciła to i owszem. Ale nie świeciła.
- wchodzisz i pełen luz. Ani ćwierci człowieka. Można było wynieść mebel albo za przeproszeniem klocka zostawić na środku bez konsekwencji
- meldunek kpina. Pierwsze słowa: żeby uregulować z góry…Jakieś dane gości? Dowód tożsamości? PO CO? Macie klucze i dobranoc.
- pokój. Matko i córko! Smród i zaduch. Żarówka ledwo dawała radę. Strach czegokolwiek dotykać. No i pościel i ręczniki to ja myślałem że mam w domu stare…
- kanalizacja/wodociągi. Nie wiem czy to normalny zapach z rur, ale jedyne co mi przypominał to smród zgniłego jajka, czy inny siarkowodorowy wyziew. Zęby myłem tak: jedną ręką szczotkowałem, drugą zatykałem nos.
- korytarz zajebisty. Urżnięta w połowie puszka po piwie wypełniona kiepami robiła za popielniczkę. Na brudnym stole worek serdelków. Otwarty. Najarane fajami że strach. W nocy padało. A jak pada to kałuże. Tylko dlaczego #wyraz na środku korytarza ja jebe…?!

Rano oddając klucze odebrałem też kasę za śniadanie. Jakoś nie mogłem się zmusić żeby tam zjeść. Niezdrowizna z Maka smakowała jak śniadanie Bogów.

Także „Wilanowskie pokoje gościnne” na Rumianej – serdecznie nie polecam. No ale Ty zdecyduj.