Jak polały się łzy – czyli wartość dodana – PODCAST 15 MINUT #35

JESTĘ NAUCZYCIELĘ…                                                                

mituraora

O wartości dodanej można książki pisać. Wiadomo. Ale najlepiej się temat rozumie jak się na własnej skórze poczuje co i jak. I nie ma twardziela na sytuacje o których w tym odcinku z Wojtkiem rozmawiamy. No chyba że Ty taki jesteś twardziel. Piszący te słowa Piotr – nie bardzo.

Zawód nauczyciela w przedszkolu  - temat rzeka. Większość ludzi w moim otoczeniu (no może już coraz mniej) nie do końca uświadamia sobie fakt na czym to polega. Kiedyś cokolwiek o tym wspominałem. To odpowiedzialne zajęcie. Ale…

…o jednym  z tych ale rozmawiamy. Czekam na Twój komentarz!

W odcinku udział wzięli:
- Wojciech Stępkowski – twitter: @stepkowski
- Piotr Mitura – twitter: @piotrekmitura

Zapraszamy do posłuchania (czas: 00:19:20) Komentarze mile widziane, wręcz pożądane.
Stay tuned !

Subskrybuj w iTunes |  Subskrybuj 15 min. w RSS | Download

(Gdyby nie uruchomił się player poniżej odśwież stronę, albo zrestartuj przeglądarkę. Gdyby to nie pomogło – ściągnij podcast na dysk i słuchaj w jakości Hi – Fi)

Kłam Pinokio! Kłam!

Źródło obrazka: Flickr (CC License) autor: Mark Belokopytov

Źródło obrazka: Flickr (CC License) autor: Mark Belokopytov

Siada blondynka na twarzy Pinokia i mówi: kłam, Pinokio, kłam! Taki dowcip. Znany Ci pewnie. Nie wiem nawet czy taki rodzaj żartu jest dla Ciebie zabawny. Ale jakoś musiał autor zacząć wpis, tak czy nie?

KŁAMAĆ? NIE KŁAMAĆ? OTO JEST PYTANIE.
Naturalną odpowiedzią na nie jest: nie kłamać! Brzydko kłamać, mało pedagogicznie. Ale jak się tak zastanowisz, to być może przytakniesz że czasami skłamać nie zawadzi. Zdarzają się też sytuacje że kłamać trzeba. Jest to śliska sprawa. Najlepiej jak jest czarne i białe. Ustalasz co dobre co złe i się tego trzymasz. Proste życie. Lubimy tak, prawda? Najgorzej jak się kolorami tęczy zabawiamy. Komplikujemy. Narażamy się na ciągłe podejmowanie nowych decyzji, dokonywanie wyborów. To trudne. Ale nikt nie powiedział że życie to łatwe ma być.

TO KŁAMAĆ CZY NIE?
No kłamać rzecz jasna. Jeden mądry człowiek rzucił ostatnio hasło, co to ruszyło szarą we łbie masę i temperaturę jej podgrzało. Przykład taki dał: Polacy kłamali że nie chowają Żydów pod podłogą. No kłamali to źle chyba? No ale jakby życie ratowali czyjeś w ten sposób – narażając zupełnie przy okazji swoje. Ha! Można kłamać?

Z dzieckiem mama idzie na zakupy. Krnąbrny malec jest, uparty (to WCALE NIE JEST ŹLE!). Mamo kup! Jeśli argumenty trafiają i da się wytłumaczyć że nie to ok. Ja zazwyczaj idę z synem do sklepu z listą, i zasada jest taka że kupujemy tylko to co na liście. Kropka. (No raz Jaś w sklepie w trakcie zakupów dopisał żurawinę…kupiłem). To jest dobry sposób, ale nie wiem czy na Twojego Jasia zadziała. To powiedz: kupić co dziecko chce dla świętego spokoju, którego tak pragniemy i ja i Ty? Czy możesz skłamać: nie mam ze sobą pieniędzy. Albo mam, ale za mało, nie wystarczy. Oceny dokonaj samodzielnie. Ja tak czasami kłamię. I nie uważam żeby to było złe. Ot co.

CO DWIE GŁOWY TO NIE JEDNA.
Nie są to na bank jedyne sytuacje w których kłamstwo nie jest negatywne. Chętnie poznam Twoje spostrzeżenia. Być może wcale się nie zgadzasz z tym że można czasami kłamać, albo trzeba wręcz. Napisz to.

Lublin. Most Kultury. No właśnie…

Lublin. 26.07.2014. Most Kultury. Chonabibe wspólne jammin. Atmosfera mistrzostwo świata. Oprócz podpitych, po zachowaniu wnioskuję średnio oczytanych kiboli, błąkających się jak wolne atomy tu i ówdzie. Ludzi coraz więcej. Seniorzy, dorośli, dzieciaki. Mega. Aura jak na zamówienie. Gawiedzi przybywa. Światła miasta wkoło, pod nogami pluska Bystrzyca, trolejbusy śmigają na rzut kamieniem. Ludzie zaczynają się kiwać. Jest chill! Chłopaki z Chonabibe skutecznie podkręcają efekt układanki z lubelskich swojskich elementów, zlepiając wszystko w całość. Hi5!

I to co cieszy oko! Dzieciaki szalejące przy świetnych bitach. Biegające, tańczące, naginające na bębnach, przed i na scenie. Roześmiane, wakacyjne, szczęśliwe. Największy smutas uniósłby kąciki ust do księżyca gdyby ogarnął ten obrazek. No i bach! Most się nie zawalił, luz. Rower bach w jednego z maluchów. Bezawaryjnie na szczęście. Jakby nie było: żal.pl, żesz ja jebe…czy to jest taka niezwykła konstrukcja myślowa: zejść z roweru jak się jedzie przez tłum bawiących się ludzi. Przez cały wieczór raptem kilka osób zeskoczyło ze swojego stalowego rumaka. Reszta jakaś taka przywiązana do swojego pedała…pedałów znaczy. Ocb?

Rodzicem jestem. Nauczycielem. Może mam beret zryty za bardzo. Nawet jeśli, to co?! Nie trzeba moim zdaniem mieć doktoratu, wielkiego polotu, znawcą przepisów być czy co tam inne. #Wyraz, wystarczy łbem trochę ruszyć. Tyle. Propsy dla Was rowerzyści, coście zsunęli tyłki z siodełek i bezpiecznie trzymając rumaka za uzdę, wykonali slalom między tańczącymi i wariującymi dziećmi i podskakującym starszym pokoleniem. Dla reszty bezmózgów: hejt. Ogarnijcie się ludzie. Jest dla Was szansa. Eventy na Moście Kultury jeszcze będą! Zadajcie sobie pokutę, przyjedźcie na rowerach, grzecznie z nich zleźcie i dawajcie „na parkiet”. Pasi? Mam nadzieję :)

Żeby tylko hejsterstwem nie wiało, czuję potrzebę napisać coś jeszcze: Chonabibe! Jesteście miszcze! Wielkie dzięki za Waszą robotę, za feeling na Lublin! Za nutę. Mistrze! Wielkie dzięki za pozwoleństwo popykania w bębny dla Jaśka. Syn był zachwycony. Wysoka piona!

Praca domowa, chaos w notatkach i LOOK NA BOOK, czyli…[MLM Podcast odc.28]

Może odnosisz wrażenie że się ostatnio Piotruś obija. Dwa razy z rzędu nie brał udziału w nagrywaniu podcastów. Otóż jak często w życiu bywa: to tylko wrażenie. Nie obija się. Przeciwnie. Ale żeby zmazać winę nieobecności na antenie, dzisiaj dostajesz odcinek w którym Mitura zagrał pierwsze skrzypce. Podobno przyzwoicie całkiem.

9438755028_b00d964ae1_z

O czym ta piosenka? Dwa tematy. Pierwszy to komentarz do 27 odcinka Podcastu MLM. Jeśli jesteś rodzicem posłuchaj bo na pewno Cię to zainteresuje! Druga część to inauguracja nowego, stałego punktu programu w Podcast MLM. Panie i Panowie oficjalnie rozpoczął swój żywot LOOK NA BOOK. Od teraz w każdym odcinku jeden z redaktorów opowie słów kilka o wybranej książce. Dlaczego warto, albo dlaczego nie warto po nią sięgać. Często w treści tego co czytamy znajdujemy rozwiązania ważnych problemów. Takich samych jakie Ty spotykasz na swojej drodze. Na pierwszy ogień poszła książka, którą każdy kto dokonuje jakichkolwiek prezentacji, przeczytać powinien.

Do usłyszenia!

W odcinku udział wzięli:
- Wojciech Stępkowski – twitter: @stepkowski
- Piotr Mitura – twitter: @piotrekmitura

Zapraszamy do posłuchania (czas: 00:52:38) Komentarze mile widziane, wręcz pożądane.
Stay tuned !

Subskrybuj w iTunes |  Subskrybuj MLM_Podcast w RSS | Download

(Gdyby nie uruchomił się player poniżej odśwież stronę, albo zrestartuj przeglądarkę. Gdyby to nie pomogło – ściągnij podcast na dysk i słuchaj w jakości Hi – Fi)

Muza na początku: Diamond Cuts, muza w tle by PERSSON
Mix i Mastering: Wojciech Stępkowski

Gram w gry. [MLM Podcast odc. 27]

Dobrze czy źle? Warto czy nie? Samemu, czy w towarzystwie. A dziecko to może? Może i może…i przede wszystkim jaki to ma związek z MLM. Jaki jest wspólny mianownik gier komputerowych i marketingu wielopoziomowego? Dlaczego zamieszane w sprawę są dzieci? Dlaczego rodzice MUSZĄ wiedzieć to i owo, żeby było jak trzeba. Co robić w  dobie Internetu, błyskawicznego rozwoju technologii i wymiany informacji. machnąć ręką – to już nie dla mnie, czy przeciwnie: iść z duchem postępu.

Źródło obrazka: Flickr [CC License]

Posłuchaj, bo warto. Twoje dziecko też pewnie lubi siedzieć przed komputerem, tak czy nie?

W odcinku udział wzięli:
- Sebastian Stolecki – twitter: @75sebastian
- Wojciech Stępkowski – twitter: @stepkowski

Zapraszamy do posłuchania (czas: 00:41:40) Komentarze mile widziane, wręcz pożądane.
Stay tuned !

Subskrybuj w iTunes |  Subskrybuj MLM_Podcast w RSS | Download

(Gdyby nie uruchomił się player poniżej odśwież stronę, albo zrestartuj przeglądarkę. Gdyby to nie pomogło – ściągnij podcast na dysk i słuchaj w jakości Hi – Fi)

strong>Muza na początku: Diamond Cuts, muza w tle by PERSSON
Mix i Mastering: Wojciech Stępkowski

Super Babka – wybawca dzieci

SIEDZI JASIO NA ŁAWCE…
…i zajada się cukierkami. Podchodzi zatroskana o los malca paniusia i rzecze: chłopczyku jak będziesz jadł tyle słodyczy to wypadną ci wszystkie zęby. Jaś na to: mój dziadek ma 99 lat i ma wszystkie zęby! Jak to?! Niemożliwe! jak mu się to udało? – odpowiada zdumiona pani. Jaś: nie wpiep…ł nosa w nie swoje sprawy!

3766009204_8721a00dde_z

To żart, dowcip taki. Szkoda tylko że tyle w nim prawdy. Jeśli jesteś rodzicem, przekonany jestem że Cie to zainteresuje. Jeśli nie jesteś, to pewnie będziesz, dlatego i tak warto to przeczytać. Nosiłem się z zamiarem napisania tego już kawałek czasu. Ale dzisiejsza „interwencja” pewnej pani utwierdziła mnie w przekonaniu, że to jest ten dzień. Otóż udałem się ze swoim ulubionym synkiem do osiedlowego marketu celem zakupu pieczywa i wędliny. Stoję w kolejce. Długiej. Jaś zasuwa na plastikowym motocyklu po sklepie. Jednak jak przystało na takiego malca, nie do końca synchronizował kierunek spojrzenia z kierunkiem jazdy. Tatuś grzecznie zwrócił mu uwagę. Młody kierowca lekko się poirytował i w swoim zwyczaju jął wykręcać niemiłosiernie metkę od t-shirtu. Przysięgam, pokazał tym sposobem z 1/4 wewnętrznej strony ubrania haha. Tata przemówił do niego ociupinę podniesionym głosem: synu zostaw proszę tą metkę! Tak ze dwa razy powtórzyć musiał, bo malec włączył tryb „nic nie słyszę”. To i dobrze bo może nie słyszał głosu swojego wybawcy i swojego ojca…

Pani z kolejki wynurza mi się za plecami i w te słowy: jego swędzi ta metka, nie trzeba krzyczeć…To nie krzyczałem, ale odwróciłem się i grzecznie, acz stanowczo rzekę: czy nie byłaby pani tak uprzejma zająć się swoimi sprawami. Dziękuję za pomoc, ale to ja jestem jego ojcem i poradzę sobie. Jak będę potrzebował pani pomocy to o nią poproszę. Proszę się nie wtrącać!

Inne przykłady? Mówisz i masz. Też w sklepie. Tym samym notabene. Jaś bułkę z ziarnami zapragnął i z tego pośpiechu zapomniało się dziecku zgarnąć foliowej siateczki i maca rogale i buły po kolei. Jasiu! Chodź na moment. Przykucnąłem przy nim i mówię spokojnie. Synku pamiętaj, pieczywo w sklepie dotykamy przez woreczek, nie gołymi rączkami, ok? Ok. W momencie kiedy się prostowałem nadszedł ratunek dla mojego ciemiężonego dziecka. Jakiś starszy pan wręcza Jasiowi siateczkę i mówi: masz i śmiało dotykaj wszystkiego po kolei…No padłem. Nie wiedziałem czy mam się śmiać, płakać, czy tę folię mu na pusty łeb zasadzić…panu temu, nie synku…

Dlaczego ludziom włącza się instynkt rodzicielski, wychowawczy i syndrom ratownika wtedy kiedy nie trzeba i w stosunku nie do swoich dzieci? Nie wiem czy w krótkich spodenkach i t-shircie z kotem Tip-Topem wyglądam na nieporadnego ojca, czy jak? Może za młody jestem i ludzie myślą, że jak mi nie podpowiedzą to się dzieciak zmarnuje..znasz to?

Zdarzyło Ci się że Twój maluch strzelił focha, zasadził swój dziecięcy zadek na chodniku/ulicy/etc. i nie idzie. Koniec. Nie idzie i kropka. I jeszcze sobie ćwiczy śpiew Morbid Angel. Zdarzyło Ci się? Mi tak. Nie ma się czym chwalić, ale powodem do traumy też to nie jest. Dziecko ma swoje etapy rozwoju i o! Do rzeczy. Jesteś na dworze. Dziecko Twoje się wydziera, siedzi na chodniku i nie rusza się z miejsca. Ty je wołasz. Ciśnienie Ci się podnosi – nie uwierzę że zachowujesz stoicki spokój, nie uwierzę. Mimo nerwa masz jakiś plan, sobie znany tylko, albo się oddalasz na bezpieczną odległość, albo zachęcasz, albo groźbą chcesz złamać bunt, akurat to nie istotne. I czekasz na reakcję. A tu nadchodzi Super Hero babeczka jakaś i się nachyla w stronę Twojego dziecka i coś mu tam mamrocze. Standardem jest: ale jesteś niegrzeczny, zabiorę cię zaraz. No nie wiem jak Ty, ale ja mam ostatni prawie poziom wkur…zdenerwowania. Primo: zostaw moje dziecko!!! Drugie primo: co to jest za słowo: niegrzeczny? Trzecie primo: jakim prawem się wtrącasz. Może ja od miesiąca pracuję nad jakimś zachowaniem i własnie byliśmy bliscy osiagnięcia sukcesu…

Jakim prawem ktoś obraża Twoje dziecko mówiąc do niego: niegrzeczny. Jakim prawem ktoś straszy Twoje dziecko mówiąc że ktoś go zabierze. Jakim prawem ktoś nie daj Boże wyciąga do Twojego dziecka łapy. Tylko błagam nie mów że ten ktoś chce dobrze. Bo mnie to akurat guzik obchodzi czego ten ktoś chce. Nie no fajnie że znieczulicy nie ma, piękna sprawa. Ale co to ma być za jakiś kretyński zwyczaj wtłaczania swojego zadu i poglądów między rodzica i jego małe dziecko, no ja się pytam. Jeśli umiesz mi to wytłumaczyć, to chętnie poczytam.

Źródło obrazka: Flickr (Creative Commons)